Osesek Łasicy

Takiego malucha to jeszcze u nas nie było. To kilkudniowy osesek łasicy. Nie wiem co się stało, został znaleziony na ziemi, strasznie piszczał i był wychłodzony. Możliwe że to po burzy albo kot go wyciągnął z gniazda. W każdym razie nie można go było tak zostawić. Nie wiem czy dam radę malucha wykarmić. Pije po parę kropel, ale jest już po trzecim karmieniu, było siku kilka razy i kupa też. Przez powłoki brzuszne widać że żołądek się napełnia. Na biegu też trzeba było “skonstruować” sprzęt do karmienia, bo zwykła strzykawka była za duża. Z doświadczenia wiem, że taki maluch ma marne szanse, czasem wydaje się że wszystko idzie dobrze i nagle dzieciak umiera. Mieliśmy kuny, które niestety zbyt długo były bez ciepła i jedzenia zanim trafiły do nas, niestety mimo ogrzania, nakarmienia nie przeżyły. Takie maluchy nie mają termoregulacji i wyziębienie często prowadzi do nieodwracalnych zmian w metabolizmie i do śmierci. Będziemy jednak próbować. Każdy zasługuje na szansę. Dziękuje Agnieszka Więckiewicz i Biance za pomoc tej kruszynce.

Post Author: admin2